piątek, 23 października 2009

Zatkało mnie

Dziś jadąc przypadkiem przez ulicę Skłodowskiej-Curie, widziałem dość szokujący znak ostrzegający o innych niebezpieczeństwach, a pod nim tu cytat z tabliczki "Promieniowanie żył wodnych" czy jakoś tak :D Normalnie jak tu się skupić na drodze, skoro takie cuda widać przy drodze. Żałuję że nie miałem aparatu pod ręka, ale obiecuje  "Jeszcze tam wrócę "(z aparatem).

czwartek, 22 października 2009

Było miło


W końcu, od tak dawna nie miałem okazji jeździć na rowerze, aż do dziś. wsiadłem na rower i jeździłem do oporu. Opór pojawił się po 2 godzinach:P. Tak to jest jak człowiek przez wakacje, bez roweru zarasta tłuszczem.Odkryłem ciekaą właściwośc moich opon której nie znałem do tej pory, jadąc powyżej 20 Km/h zaczyna się szum przy 30 szum jest nieziemski i narasta z każdym kilometrem na godzinę dźwięk jak by czołg jechał:D ale wracając do wycieczki. Startowałem z Mikul pojechałem zobaczyć co nowego na naszych niedocenianych stawach, potem jeździłem po naszych odnowionych bocznych uliczkach, potem leśna przez las do Szałszy, następnie do Żerników  jeszcze chwilka i pojechałem przez las do Maciejowa przejechałem koło oczyszczalni ścieków, potem Waryniol alejami Korfantego i przez park Jana Pawła II (bardzo fajny park moim zdaniem). W parku poczułem nagły przypływ energii i pojechałem ścieżką rowerową  która była zasłana kolorowymi liśćmi, przez co nabrała nowego uroku :D. Przejechałem przez Rokitnice i dojechałem do cmentarza na Helence, jako że tam mnie już siły opuściły, postanowiłem wracać do domu powoli czyli 45km/h z górki:D. Pojeździłem jeszcze trochę po Rokitnicy i powoli wracałem do domu. Nóg nie czuję ale warto było rower napompował mnie pozytywną energią na pewien czas:D

Jakoś mnie tak natchnienie jeszcze wzięło

poniedziałek, 19 października 2009

Stało sie :D


Nastał ten dzień, stało się budowę roweru uważam za ukończoną trwało to bardzo długo ale było warto:D mam swoje niepowtarzalne cudo już nim miałem okazję jechać ponieważ przednia przerzutka SRAM nie pasowała mi do roweru, kupiłem więc alivio i też jest dobrze. Do tego komplet linek XTR czyli najwyższa półka, w końcu to linka hamulcowa więc powinna być mocna, dla bezpieczeństwa. A teraz trochę mniej przyjemnie czy w serwisie muszą pracować osoby mało kompetentne?? i jeszcze brać za to kasę ?? O tuż  gdy pojechałem do rowerowego wymienić przerzutkę, ale jako że to już koniec co się będę niech mi to zamontują i do tego wyregulują no i zamontowali, działa i owszem co ma nie działać każda prowizorka działa, ale dojechałem do domu i nie miałem czasu patrzeć co mi tam porobili teraz gdy kończyłem regulacje zauważyłem co mi serwisant narobił, rozwalił pancerz ale to pikuś bo nie przeszkadza w działaniu ale gorsza rzecz zrobił przy przerzutce zamontował linkę w taki sposób że w mgnieniu oka się porozrywała i postrzępiła jak można przykręcić linkę owijając ją do o koła śruby?? mając specjalne miejsce na mocowanie linki, ehh nie polecam tego serwisu już na samym początku wmawiali mi żebym sam nie nabijał sterów, więc ok nie nabiłem oddałem im zrobili mi to za free i co  z tego wyszło krzywo i do tego zdarli mi moją piękną złota anodę pokrywającą stery, ale co tam i mocowanie linki poprawiłem we własnym zakresie ale będę musiał ją wymienić co się łączy z kolejnymi kosztami. 



Tak wygląda linka po pożal się boże serwisie w którym montowali mi przerzutkę. 

Jeżeli chcesz toś mieć dobrze zrobione zrób to sam!!

sobota, 17 października 2009

Dowcip

Działo sie to w roku tysiąc pięćset sto dziewięćset, gdy bramy niebios zamykały się na dwie agrafki. Z nich wyszło dwóch mądrych policjantów prowadzących pijanego nieboszczyka. Patrzą, a w nasłonecznionym cieniu na drewnianym kamieniu siedziała stojąc młoda staruszka, która nic nie mówiąc rzekła:
- Mam trzech synów, ten czwarty jest marynarzem.
Poszli do portu, tam stały trzy statki. Pierwszy był cały, drugiego połowa, a trzeciego wcale nie było. Wsiedli do trzeciego i popłynęli na bezludną wyspę, gdzie roiło się od Białych Murzynów. Weszli na gruszkę, strącili pietruszkę, a spadła cebula. Przyszedł właściciel tego banana, mówi:
- Złaźcie z tego kasztana, bo to nie mój orzech.

Cała ta historia była zapisana na spódnicy Anny Manny, która zmarła na porost włosów rok przed swoim urodzeniem.


Absurdalnie proste tak jak ja:D