


Czym prędzej udałem się no dwór w celu zlikwidowania lodowiska na chodniku. Jeszcze dobrze nie wyszedłem i już leżałem na plecach. Wychodząc nie zauważyłem że schody też są oblodzone. Po chwili dumania w pozycji leżącej, nad tym co się właśnie stało, wstałem i otworzyłem worek "Soli Drogowej z ATESTEM". Po czym zabrałem się do posypywania wszystkiego co zostało pokryte lodem, a wcześniej służyło do
przemieszczania się względem podłoża. Po posypaniu wszystkiego w zasięgu wzroku powróciłem do domu, zabrałem manatki i poszedłem na przystanek tramwajowy, celem dojechania do szkoły. Tramwaj zjawił się w tym samym momencie w którym wyszedłem ze sklepu w którym nabywałem bilety. Podróż minęła spokojnie i w cieple co mnie wielce ucieszyło. Po wysiadce na placu teatralnym poszedłem do szkoły. Na tym notatkę skończę, bo szkoła to szkoła nic co warto było by opisywać na blogu.















