środa, 17 lutego 2010

Linksys by Cisco

Po 3 latach użytkowania LiveBoxa od TP, w końcu nabyłem własny sprzęt. Powiedzcie czy to nie jest głupota płacić 10zł miesięcznie za router (LiveBox) który nie zachwyca niczym i nie jest warty nawet 2 zł miesięcznie. Livebox miał dwa porty Ethernet z czego jeden miał służyć do oglądania telewizji i tu ciekawostka, telewizja działa po podłączeniu anteny satelitarnej do specjalnego tunera satelitarnego który też dzierżawi się od Tp, po czym podłącza się to wszystko LiveBoxa, tracąc jednocześnie jeden port Ethernet. Z doświadczenia wiem jak jest trudno za instalować ten system Tv, bo żeby telewizja działała należy ta funkcję w Liveskrzynce wyłączyć(Paranoja, beznadzieja, debilizm). Następną ciekawa funkcją są dwa porty USB jeden wyjściowy, do podłączenia komputera kablem drukarkowym i to jest w sumie niezła opcja jak ktoś niema karty sieciowej w kompie. Ale w Livepudle jest jeszcze jedno USB takie zwykle niepozorne i ... MARTWE, tak kochani martwe, w założeniu port ten miał służyć do podłączania urządzeń takich jak kamerka internetowa, drukarka, czy co tam chcecie, do LB przez co urządzenie stało by się urządzeniem sieciowym i to była cudowna opcja, bo niezależnie który komputer byłby włączony, można było by korzystać z urządzeń sieciowych fajnie ?? fajnie ale nie w Polsce, panowie programiści gdy dostali oprogramowanie tej skrzynki do przepisania na polski, bo LiveBox przyszedł do nas z FraceTelecom czy jakoś tak. I wszystko było by cacy, ale programiści dali plamę na całej linii i przeoczyli jeden port, właśnie ten jeden mały USB. Na koniec krytyki dodam jeszcze wygląd Liveboxa mnie razi:
-Białe
-Wielkie
-Szybko się brudzi
-Nie da się tego ukryć bo wszędzie szpeci
-i ten wielki migający na Biało emblemat TP na froncie (na szczęście można wyłączyć)

No to ponarzekałem teraz czas się poszczycić nowym nabytkiem, tak więc od początku
Pojechałem do centrum, do Platana i postanowiłem jeszcze raz przejść się po sklepach żeby ewentualnie wychaczyć Linksysa na jakiejś promocji. Zawitałem do sklepu Sferis usłużny pan od razu podszedł i zapytał w czym może pomóc. Pan uprzejmie pokazał mi sprzęt jaki mógł zaoferować, wszystko pięknie ale cena jaką mi zaproponował mnie przeraziła, 230zł więc zapytałem dlaczego tak drogo, odpowiedział że taniej nie będzie nigdzie więc zacząłem się trochę wykłócać że znajdę taniej tak więc poszedłem do RTVeuroAGD i nabyłem router za 179zł i kartę sieciową WiFi za 99zł po czym poszedłem do Sferis i pokazałem zdziwionemu panu sprzęt jaki nabyłem u konkurencji po tym jak powiedziałem że jednak można, usłyszałem cięta ripostę o treści jak "sprzedają po cenie hurtowej to się niema co dziwić".

Po wszystkim wróciłem do domu z dwoma pięknymi pachnącymi nowością pudelkami

Ładne prawda??

Następnie wypakowywanie i niespodzianka ale o tym później



Żółty kabel trochę psuje wygląd ogółu ale on jest za kompem i niema to jakiegoś większego znaczenia. I teraz obiecana niespodzianka powyższe zdjęcia ukazują wypakowanie routera teraz karta sieciowa WiFi ciekaw jestem czy zauważycie o co mi chodzi. Co mogło mnie zaskoczyć??

Otwieramy pudełko i widzimy kopertę a w niej płyta, instrukcje więc nic ciekawego no to idziemy dalej. Dźwigam kopertę i ... no właśnie co tu jest nie tak odpowiedzi proszę w komentarzach :D



Podłączyłem wszystko i chodzi pięknie więc na zakończenie fotka działającego sprzętu.



Pozdro

niedziela, 14 lutego 2010

Bezsens, beznadzieja, nuda

Bezsens, beznadzieja, nuda, nic mi się nie chce. Nawet chcieć mi się nie chce, czy was też czasem łapie zimowa depresja i totalne nie chce mi się, łamane przez dajcie mi święty spokój bo i tak nie kiwnę palcem??. Na internecie nuda wymieszana z wkurzającymi reklamami, wydaje mi się że już przeczytałem cały internet i nie ma w nim już nic ciekawego, włączam telewizję i co widzę ?? reklamy, reklamy, reklamy a czasem w przerwie miedzy reklamami setna powtórka starych filmów albo jakieś teleduperele(telenowele, teleturnieje, inne tego typu dziadostwo) gdzie się podziały czasy w których potrafiłem się zająć budowaniem czegoś z niczego albo odwrotnie. Tak wiem, wiem znowu narzekam, ale po to powstał między innymi ten blog. Nie przejmujcie się pisze ta notkę z nudów, bo nie mam nic ciekawszego do roboty...

Dodam jeszcze fotkę bo jakoś nawet na tego bloga patrzeć nie mogę, gdy nie ma na nim żadnych fotek.



Fotkę zrobiłem z okna CKOiZ do której chodzę w celu odprężenia w poniedziałki i środy na informatykę, posiedzieć, pogadać, naprawić kompa od czasu do czasu, to jest mój żywioł.

Galeria CKOiZ kojażycie może te fotki z mojego bloga?? ??

ok pokręciłem, pomieszałem to kończę miłej nocy.

wtorek, 9 lutego 2010

EHHHHH.......

Jak niektórzy wiedzą, lubię zimę nie wiem dlaczego. Po prostu lubię gdy pada śnieg, lubię patrzeć jak w zaczarowany sposób robi się biało.

Ale zima ma tez minusy i jest ich całkiem sporo:
-Jest zimno
-Jest mokro
-Jest ciemno(chyba że wyjdzie słońce to wtedy cacy jest)
-Jest szaro
-Trzeba tyrać i przykładać do pieca
-Trzeba odśnieżać
-Trzeba się ciepło ubierać
-Zawsze się coś zepsuje i trzeba naprawiać(od kąd nie mam już w fiata 126p zwanego maluchem jest mniej do naprawiania)
-Się tyje w zimę
-Niemożna jeździć na rowerze(tzn można ale to zazwyczaj kończy się przeziębieniem grypa lub co gorsza awarią sprzętu i ogólnie nie jest tak przyjemnie jak w lato)
-Jest cicho
-Drogi się rozpadają bardziej niż zwykle
-Jest depresyjnie

No i najbardziej to ostatnie mnie meczy chyba złapałem zimową depresję. Mimo że zakończyłem pierwszy semestr z całkiem przyzwoitym wynikiem nie cieszy mnie to(chociaż mnie chyba nigdy nic tak naprawdę nie cieszyło, przynajmniej nie pamiętam takich chwil). Nawet psu udzieliła się depresja osowiały jest markotny i w ogóle. Czasem się zastanawiam nad taką opcja, wyjechać gdzieś nad cieple morze i odpocząć od świata ehhh.

No ale może wystarczy tego smędzenia. Dostałem dziś telefon z Warszawy że kończy mi się umowa z TP i już wysłali mi nową, po 30 minutach rozmowy z operatorem który nawijał jak magnetofon, doszliśmy do wspólnego konsensusu, a mianowicie za tą samą cenę jaką płaciłem dotąd, pozbywam się LiveBoxa podnoszę prędkość łącza o 100% i dostaje gratis Nawigację do samochodu którego nie posiadam (Oj tata się ucieszy dostanie bajer do auta :D), ot taka promocja można powiedzieć.

Z rzeczy rowerowych, jak pewnie wiedzie ostatnio kupiłem parę ślicznych opon, i klucz do supportu. Oponki leżały sobie w kącie i patrzyły na mnie z błagalnym wzrokiem:D. Nie wytrzymałem długo, poszedłem do przysypanego śniegiem warsztatu, zdjąłem koła z roweru i przyniosłem do domu. Oczyściłem felgi, piasty, szprychy i wszystko co do tego przykręcone i założyłem nowiutkie pachnące oponki. I wiecie co ?? teraz całe koła patrzą na mnie i chcą bym przyniósł resztę roweru i dokręcił support. Gdy te koła tak stoją i błyszczą tarczami na mnie pogłębia mi się tęsknota za jazdą na rowerku w słońcu, przez pachnący szumiący las, oj rozmarzyłem się.


Z rzeczy bardziej przyziemnych, w końcu załatali mi dziurę, która zrobiła się przed moim podjazdem i powodowała huk, łomot i trzęsienie ziemi gdy przejeżdżał po niej TIR jak to zwykle bywa drogowcy zabrali się do roboty rutynowo czyli:
-Postawić pachołki
-Wyciąć piła jeszcze większą dziurę

-Posprzątać to co w dziurze zostało

-To co wycieli i posprzątali wrzucić do maszynki i przemielić na nowo bo poco marnować nowy asfalt, recykling to jest to.
-Po wrzuceniu odpadów asfaltowych do maszyny niema nic do roboty, więc można iść do sklepu całą brygadą, i zostawić biednych kierowców z dziurą w takim miejscu że bez kierowania ruchem nie da rady uniknąć wypadku albo chociaż stłuczki.

Nie trzeba było długo czekać, panowie drogowcy sobie poszli a ruch koło 12 rósł i rósł aż tu nagle klup. Autobus wjechał w auto albo odwrotnie, tak czy inaczej ludzie się z autobusu wysypali pooglądali i wrócili do busa, z nadzieją że pojadą dalej, niestety daleko nie ujechali, autobus zatrzymał się na środku skrzyżowania i oczekiwał przyjazdu Policji. Pachołki przy załatanej już dziurze stały nadal, ale gdy tylko przyjechała Policja panowie drogowcy się zwinęli, pozostawiając pachołki odsunięte na mój wjazd, czym ułatwiły jazdę kierowcom ale za to utrudniły mi wyjazd. Gdy wszyscy już pojechali dalej, drogowcy jak gdyby nigdy nic podjechali zabrali pachołki i zniknęli.


I tak na zakończenie melodia która mi wpadła w ucho przed chwilą



To tyle na dziś
Pozdro

sobota, 6 lutego 2010

Na wysoki połysk

Wstając dziś rano i przygotowując się do szkoły, wyjrzałem przez okno i co widzę ?? No właśnie to co w tytule, czyli wszystko na co woda mogła spaść, zostało pokryte warstwą błyszczącego lodu.







Czym prędzej udałem się no dwór w celu zlikwidowania lodowiska na chodniku. Jeszcze dobrze nie wyszedłem i już leżałem na plecach. Wychodząc nie zauważyłem że schody też są oblodzone. Po chwili dumania w pozycji leżącej, nad tym co się właśnie stało, wstałem i otworzyłem worek "Soli Drogowej z ATESTEM". Po czym zabrałem się do posypywania wszystkiego co zostało pokryte lodem, a wcześniej służyło do
przemieszczania się względem podłoża. Po posypaniu wszystkiego w zasięgu wzroku powróciłem do domu, zabrałem manatki i poszedłem na przystanek tramwajowy, celem dojechania do szkoły. Tramwaj zjawił się w tym samym momencie w którym wyszedłem ze sklepu w którym nabywałem bilety. Podróż minęła spokojnie i w cieple co mnie wielce ucieszyło. Po wysiadce na placu teatralnym poszedłem do szkoły. Na tym notatkę skończę, bo szkoła to szkoła nic co warto było by opisywać na blogu.