poniedziałek, 30 listopada 2009

Post

Jakoś dziś już mogę napisać, trochę więcej. Poprzedni tydzień minął mi dość szybko, praca przy komputerach, pomoc w organizacji dyskoteki, szkoła i takie tam, zostałem tez wczoraj niespodziewanie nawiedzony przez przyjaciela, z którym się nie widziałem już dobre dwa miesiące, jak nie dłużej. Po miłej konwersacji, i chodzeniu po dzielnicy w laczkach :D wróciłem do domu. Dziś idąc do szkoły dowiedziałem się że mam udzielić wywiadu dla radia PLUS, tylko jeszcze nie wiem po co na co i dlaczego ale się kiedyś dowiem:P. Dziś w szkole robiłem to co Janusze lubią najbardziej, czyli grzebałem ... w komputerach:D Wracając do domu skorzystałem jeszcze z pięknej pogody ciepłej ale ze strasznymi przeciągami:D Oto co udało mi się upolować (na pierwszym zdjęciu przejechał autobus) 



Z tego zdjęcia jestem dumny rzadko kiedy mi tak wychodzi. Normalnie narcyzm mi się włącza :D (wiem wiem te zdjęcia kościoła są już nudne, ale jako że jestem leniwym nie chce mi się jeździć dalej, a to było po drodze akurat)



No i byłbym zapomniał, jak dotąd tylko ja robiłem fotki, bo jakoś tak wychodziło, a przy okazji ciężko mnie upolować aparatem, jak widać na poniższych fotkach przyjaciółce się udało.






Na zakończenie dodam iż jest to 60 post,jako to Borat mawiał ... "nice" :D I tym pozytywnym akcentem chcem zakończyć tego zacnego posta kto wie może za nie długo opisze jak było na gliwickiej masie krytycznej??jeżeli na nią pojadę w końcu.

niedziela, 29 listopada 2009

Mam wenę

JUŻ NIE MAM WENY. Chciałem coś napisać ale ... już mi się nie chce. Jutro mi się zachce:P Żeby ten post był już zupełnie bez sensu KLIK

sobota, 21 listopada 2009

Kajaczki

Dziś od rana kajaczki relaks take it easy i wogóle potem kawusia z basenowego automatu żeby przepłukać chlor i ożywić wyczerpany organizm. Wracając do domu, wpadłem jeszcze na chwilę  do platana żeby rozejrzeć się za okularami do pływania bo mi chlor oczy wyżera jak nurkuje. Niestety obsługa w okienku depozytów nie istnieje więc sobie darowałem. wracając baną do domu spotkałem kumpla którego nie widziałem w sumie od gimnazjum, i tak 3 godziny mi zeszło na gadaniu, na tematy wszelakie. jakoś potem dzień już minął i teraz siedzę pisząc ta notatkę zakatarzony, chyba trochę przeziębiony i ogólnie dogorewający. Ale i tak na kajaki będę chodził :D No to dobranoc wszystkim idę spać mimo wczesnej pory :P

piątek, 20 listopada 2009

Na rozstaju dróg

Dnia dzisiejszego korzystając z pięknej pogody (mimo zimnego wiatru), postanowiłem wyjść na rower. Chciałem też jeszcze raz pojechać do lasu na Helence. I jak zwykle po przejeździe przez ogródki działkowe, u wejścia do lasu napotkałem rozjazd.



Zwykle nie zatrzymywałem się na dłużej przed nim ale dziś jakoś mnie tak natchnęło.

Czy zastanawialiście się kiedyś na tym, jak wybór jednej z dróg wpływa na wasze życie?? Czy tak jak ja, czasem wjeżdżając na jeden z takich rozstajów odruchowo wybieracie najkrótszą, najmniej wyboista i najłatwiejsza do pokonania drogę?? Pewnie tak. Ale czy zawsze ta droga jest tak prosta i przyjemna jak się wydaje?? A może właśnie ta na pozór "wygodna" droga jest trudniejsza do pokonania?? Tak czy inaczej każda tych dróg prowadzi do celu, ale tylko od naszego wyboru zależy czy dotrzemy tam szybko, wygodnie,bezproblemowo, ale za to bez przygód, bez powodów do radości ze zdobytego szczytu, lub dotrzemy tam zaliczając wcześniej upadki, poślizgi i inne przygody które pozwolą nam cieszyć się z zdobytego szczytu, oraz dając nam satysfakcję, adrenalinę i ta chwilę szczęścia przed kolejnym wyborem. Ale warto pamiętać że z większości dróg zawsze można zawrócić i próbować innej drogi, wtedy będzie się miało satysfakcję z tęgo że podjęło się wyzwanie. Bo nie jest błędem próbować, błędem jest stać bezczynnie i nie próbować tego zmienić.  

No dobra dość tych moich wywodów na temat ... wjazdu do lasu?? Dzień minął mi pozytywnie  nie obyło się bez poślizgów, wywrotek, i utknięcia w błocie sprytnie ukrytym pod liśćmi. Zdążyłem się nawet zgubić dzisiaj, ale powiedzmy sobie prawdę ja w tym lesie zawsze błądzę, przez co poznaje coraz to nowe miejsca, do których i tak potem nie będę umiał trafić bo zapomnę jak. Dziś po prostu zatoczyłem spore koło w lesie i wyjechałem tak jak wjechałem z wyjazdem były jaja ale o tym później. Pierwsza część trasy była taka sama jak ostatnio. Dopiero tutaj się zmieniło.




Tym razem pojechałem dalej.





Po chwili postoju i zadumy. Pojechałem dalej.









Jechałem jechałem i dojechałem do ... Bytomia :P A raczej jego przedmieść, co ciekawe nie wpadłem żadną dziurę, to dziwne jest.





Ale jako że obiad w domu stygnie, czas wracać. Jechałem, jechałem aż tu nagle zauważyłem, że jadę droga której nie znam w ogóle(bo resztę znam z widzenia przynajmniej). Na początku całkiem miło bo z górki.



Tak trochę było grząsko, ale ogólnie miło. Jeden zakręt drugi i robi się dziwnie bo koparka albo inne szerokolaciowe ustrojstwo, wyżłobiło koleiny w błocie.



Jechałem między koleinami tak długo jak się dało, po chwili już się nie dało przednie koło zjechało do koleiny a tylne podążyło za nim. Niestety w takie sytuacji musiałem ratować się nogami. Po chwili musiałem ratować nogi :D Ale reszta ciała została czysta. No może prócz ręki którą wycierałem chwyt który zarył w błoto.
Zrezygnowałem i zacząłem wracać. Dojechałem na znajome skrzyżowanie. Wracając postanowiłem trochę zaszaleć bo w sumie czemu by nie. Rozpędziłem się do 30 (na liściach i błocie które pod nim było to i tak niezły wynik). Następnie ostry zakręt. po liściach na zaciśniętym tylnym hamulcu (pewnie trochę to wyglądało jak zakręt u żużlowca) Potem po śliskim zjeździe, dość szybko i niebezpiecznie omijając wystające konary, przez chwilę myślałem że w coś zaraz przywalę, nawet kilka razy mało brakowało. Ale jednak jeszcze nie wyszedłem z wprawy, i potrafię opanować rower przy sporej prędkości, na śliskim błocie jadąc na łysych oponach. Ale jakoś przejechałem adrenalinka podskoczyła, i wróciłem do domu. Jakoś mi się nie chce już tej drogi opisywać:D I tak już dość dużo naskrobałem,teraz delektuję się piernikami i oglądam mazurską noc kabaretową (Bardzo ciekawe zajęcie nie ma co)

Miłego czytania. (Aż się boję ewentualnych komentarzy)

pozdROWER Janusz :P